30 lat grania w RPG
Pamiętam, że to był dość ciepły, choć pochmurny dzień. Zapowiadało się na srogi deszcz, ale z ulewy nic nie wyszło. Jedynie pojedyncze krople bębniły o szybę, kiedy rozpakowywałem oczekiwany od dawna podręczniki. W końcu! Warhammer Fantasy Role Play - Edycja Polska trafił do mojego domu. Już wkrótce razem ze starszym bratem i znajomymi mieliśmy rozpocząć wędrówkę przez ten ponury świat pełen niebezpiecznych przygód. Mój pierwszy bohater nazywał się Randall Van Cliff, był gladiatorem z wysoką Siłą i niezłą Walką Wręcz, a podczas pierwszej sesji (oczywiście rozgrywaliśmy Kontrakt Oldenhallera) stracił dwa palce. Było fenomenalnie! W RPG wsiąkłem już wiele miesięcy wcześniej, odkąd zacząłem zbierać Magię i Miecz. Wypatrzony przypadkiem w kiosku magazyn (numer #4) reklamujący się dodatkiem do ulubionej planszówki okazał się być bramą do fantastycznego hobby. Rzutem na taśmę udało się zdobyć poprzednie numery. Czekanie na kolejne były mordęgą. Nie przeszkadzało mi, że dopiero czytam o grach...